Artykuły


Ukraina - przedpole Unii Europejskiej


Lvivska Hazeta 27.10.2004   , trzy dni przed  I turą wyborów prezydenckich na Ukrainie 2004    

Pamięci Teodozija Staraka i Jacka Kuronia

Gorzki jest w swej wymowie tekst Tarasa Wozniaka „Pid parkanom Evropy” zamieszczony w „Postupie" w przeddzień rozszerzenia Unii Europejskiej o dziesięciu nowych członków 1.maja bieżącego roku. Jako obserwatorowi z zewnątrz nie mnie oceniać poważne pytania przedstawione ukraińskim elitom politycznym i gospodarczym przez Autora. Jako człowiekowi od lat związanemu z ideą pojednania , współpracy i partnerstwa Ukrainy i Polski dla dobra obu społeczeństw i całego regionu Europy Środkowej nasuwają mi się jednak refleksje, którymi chciałbym podzielić się ze swymi ukraińskimi przyjaciółmi.

Zacznijmy od faktów. Faktem jest, że jedynym dużym krajem europejskim, dla którego nie znalazło się dotąd miejsce w projekcie Unii Europejskiej jest Ukraina. Faktem jest, że reprezentanci Polski w instytucjach europejskich ( jak na przykład Jacek Saryusz – Wolski , obecny eurodeputowany i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, uprzednio długoletni minister d.s europejskich w rządzie polskim i negocjator warunków akcesji do UE przed p. Danutą Hubner) jednoznacznie publicznie oświadczają, że Unia powinna bezzwłocznie zaproponować Ukrainie układ stowarzyszeniowy i że rokowania z Turcją o akcesję powinny być prowadzone równolegle do rozmów z Ukrainą o stowarzyszenie. Ponadto rokowania akcesyjne z Turcją powinny być cały czas prowadzone w trybie warunkowym i uzależnione od przestrzegania przez Ankarę standardów unijnych, tak aby nie tworzyć dwóch miar dla różnych państw.

Sprawa nie jest błaha. O ile „ adwokatem” Polski przy staraniach o akcesję były konsekwentnie Niemcy, o tyle Polska stara się nie dopuścić do pozostawienia Ukrainy poza projektem europejskim, oczywiście we własnym , dobrze zrozumianym interesie. Jest to stanowisko powszechne wśród polskich elit –głosy odmienne należą do absolutnych wyjątków. Jest ważne by Ukraińcy mieli świadomość, że przystąpienie Polski do Unii i przesunięcie granicy Unii pod Przemyśl rozszerza- a nie zwęża -  możliwości polskie we wzajemnej współpracy gospodarczej i obiektywnie poprawia pozycję Ukrainy wobec Unii.

Należy jasno powiedzieć, że dopiero 1.maja 2004 r. Polska wyszła definitywnie z „szarej strefy” politycznej i gospodarczej pomiędzy Unią a Rosją , w której znajdowała się przez blisko piętnaście lat ( 1989 – 2004). Jest to fakt istotniejszy od członkostwa NATO (1999 r), z uwagi na obserwowany kryzys tożsamości i funkcjonowania Sojuszu ( wojna z Irakiem i podziały wewnątrz NATO). Można powiedzieć, że przez piętnaście lat Polska również znajdowała się „pod parkanem Europy”  a warunki akcesji były negocjowane praktycznie do ostatniej chwili, niejednokrotnie przy ostrych spięciach negocjacyjnych .

Polska zawarła wprawdzie w roku 1991 układ o stowarzyszeniu z Unią , jednak nie implikowało to automatycznie przystąpienia Polski do Unii. Warto w tym miejscu odnotować, że wspomniana wyżej Turcja posiada analogiczny układ stowarzyszeniowy  od roku 1963. O dacie przystąpienia zaś Turcji do Unii ( po rozpoczęciu negocjacji) mówi się w perspektywie dwudziestu lat od dnia dzisiejszego.

Dlaczego wspominam o tym wszystkim ? Dlatego mianowicie, że prawie połowa potencjału gospodarczego nowoprzyjętej „dziesiątki” przypada na Polskę . Rozszerzenie to było decyzją polityczną krajów starej „piętnastki’ opartą jednak o już istniejące konkretne interesy ekonomiczne w tym regionie – zwłaszcza w Polsce i możliwości pogłębienia już istniejących trendów w tym zakresie.

Polska w roku 1991, zawierając układ stowarzyszeniowy świadomie zgodziła się na asymetrię wzajemnych stosunków gospodarczych w relacjach z krajami starej Unii w oczekiwaniu długoterminowych korzyści, które nastąpią faktycznie po przystąpieniu do Unii, które miało nastąpić w nieokreślonej przyszłości pod warunkiem dostosowania prawodawstwa polskiego i zasad funkcjonowania państwa  do standardów UE . W praktyce oznaczało to na przykład pełne otwarcie polskiego rynku zbytu dla produktów unijnych, w tym dotowanych ( bez pełnej wzajemności – bo na produkty polskie jak  żywność , tekstylia, wyroby stalowe Unia stosowała do 1.05.br kontyngenty chroniąc swój rynek) co ograniczało konkurencyjność polskich wytwórców. Oznaczało to również swobodę inwestycyjną dla firm unijnych w Polsce, a także choćby konieczność ograniczenia produkcji w niektórych branżach ( hutnictwo), czy ograniczenia wspierania przez państwo polskich przedsiębiorstw pomimo stosowania przez Unię dopłat, czy innej pomocy dla przedsiębiorców unijnych. Dostosowanie polskiego ustawodawstwa do norm unijnych, (oprócz oczywistych korzyści z  harmonizacji przepisów, czy instytucji )narzucało również polskim przedsiębiorcom wiele limitów , certyfikatów, atestów, norm jakościowych, które ograniczały konkurencyjność gospodarki , znajdującej się w trakcie transformacji „postsocjalistycznej”. Niejednokrotnie wywoływało to napięcia gospodarcze i społeczne i głosy krytyczne. Konsekwencją jednak było zespalanie gospodarki polskiej z gospodarką UE. W obrotach z całą Unią Polska klasyfikowała się przed akcesją bezpośrednio po : USA, Chinach , Szwajcarii, Rosji (ze względu na surowce energetyczne) i Japonii. Dla Niemiec Polska była największym na wschód od ich granic rynkiem zbytu  i ważnym miejscem lokowania inwestycji ( z uwagi na znacznie niższe koszty pracy). Stąd zaangażowanie  Niemiec w decyzję o przyjęciu Polski do UE.

Konkludując - Polska za bilet do klubu państw Unii Europejskiej niemało zapłaciła i dopiero w tej chwili – po akcesji – inwestycja w Unię zaczyna przynosić  Polakom rzeczywisty profit. Zauważmy jednak, że była to lokata o odroczonym o kilkanaście lat terminie wypłaty. Dodajmy, że zakres tej wypłaty i sposób jej wykorzystania nie zależy również wyłącznie od samych Polaków , ale od rozgrywania interesów w ramach Unii Europejskiej.  Stąd kontrowersje, jakie pojawiły się w związku z projektem konstytucji europejskiej autorstwa Giscarda d’ Estaigne, ograniczającej de facto możliwości decyzyjne nowych państw – gra idzie o podział dużych pieniędzy. Stąd wątpliwości, czy w ogóle dojdzie do ratyfikacji konstytucji przez państwa członkowskie.

Nie ulega wątpliwości, że Rosja dysponująca atutami w postaci zasobów strategicznych surowców energetycznych zmierza do odzyskania kontroli nad państwami, które określa w swej doktrynie strategicznej jako „bliska zagranica”. Unia Europejska nie ma zaś przemyślanej polityki wschodniej. Krajem, który jest zainteresowany niedopuszczeniem do izolacji Ukrainy i do stworzenia polityki wschodniej Unii (jako analogicznej dla polityki śródziemnomorskiej UE)  jest bez wątpienia Polska.   Polscy politycy, świadomi rangi Ukrainy dla równowagi europejskiej opowiadają się jednoznacznie za stworzeniem Ukrainie europejskiej opcji i szansy . Zaznaczmy przy okazji, że za stosunki Parlamentu Europejskiego z Ukrainą odpowiada Marek Siwiec , znający dobrze tę problematykę z czasów pracy w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.  Jednakże wyłącznie Ukraińcy mogą określić tożsamość swego państwa i jego polityki i tworzyć podstawy gospodarcze do europejskiej opcji społeczeństwa i narodu ukraińskiego. Jest to triada : Gospodarka, Tożsamość , Podmiotowość.

Nie bez kozery zatytułowałem te refleksje „Ukraina- Europa na przedpolu Unii Europejskiej”- trochę w polemice z tytułem Tarasa Woźniaka. Unia Europejska aspiruje wprawdzie do utożsamiania się z Europą ,  jednak pozostawanie zarówno Polski, jak i innych nowych członków UE poza strukturami nie pozbawiało tych krajów ani geograficznej i geostrategicznej pozycji w ramach kontynentu, ani też zwłaszcza świadomości wspólnej europejskiej tożsamości . Kraje te oddzielone przez kilkadziesiąt lat żelazną kurtyną od wolnej części Europy od  odwołania się do związków historycznych, kulturalnych i emocjonalnych rozpoczęły proces jednoczenia ze strukturami europejskimi. Następnym krokiem były związki gospodarcze- faktycznie budowane od podstaw po 1989 r. -  na końcu dopiero nastąpiła instytucjonalizacja tych związków w traktatach akcesyjnych, które weszły w życie 1.maja 2004 r.

Ukraina jest krajem o rozległym terytorium i licznej ludności. Jest też krajem, który jest istotnie nie tylko geograficznym , ale cywilizacyjnym i kulturowym pograniczem Europy Środkowej i Europy Wschodniej. Nikt chyba lepiej niż papież Jan Paweł II nie udokumentował i nie udowadniał światu   każdym słowem i gestem podczas swej pielgrzymki na Ukrainę, że przy całej swej cywilizacyjnej, kulturowej i etnicznej różnorodności Ukraina jest nieodłączną częścią Europy. Nie trzeba dodawać, że pielgrzymka ta odbyła się wbrew opiniom  wielu dostojników kurii rzymskiej i wbrew stanowisku Cerkwi moskiewskiej Powiedzmy otwarcie – rozpoczynając pielgrzymkę do Kijowa i Lwowa Ojciec Święty musiał mieć świadomość, że zamyka sobie drogę do spotkania z Aleksijem II w Moskwie. A jednak takiego właśnie wyboru dokonał jako zwierzchnik Kościoła. Rosja pozostaje zaś jedynym na świecie krajem przyznającym się do tradycji chrześcijańskiej , gdzie nigdy nie stanęła stopa papieża- pielgrzyma i gdzie nie pozwolono ludziom słuchać jego słów. Nie trzeba przypominać, jak szczere, gorące i serdeczne powitanie spotkało Jana Pawła II na Ukrainie, zwłaszcza we Lwowie...

Nie łudźmy się że manifestacja tożsamości narodowej Ukrainy przebiegać będzie bezboleśnie. Przypomnieć warto przetargi o wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej państw bałtyckich, których ciężar gatunkowy jest wszak nieporównywalnie mniejszy od Ukrainy.

Ukraina jest krajem silnie zregionalizowanym. Rola Ukrainy Zachodniej jako niekwestionowanego regionu środkowoeuropejskiego w budowaniu ukraińskiej tożsamości wydaje się zasadnicza. Poczucia bycia Europejczykiem nikt nikomu bowiem nie może ani nakazać, ani tym bardziej odebrać – nie jest to akt łaski takiej czy innej instytucji, ani też posiadany paszport – ale obiektywny stan faktyczny indywidualnej i społecznej świadomości. Jan Paweł II mówił wielokrotnie by dawać świadectwo prawdzie – dawać świadectwo tożsamości.  Miasta to nie mury – miasta to ludzie je zamieszkujący, mający pełne prawo artykułować swe oczekiwania a jednocześnie zobowiązani do akceptowania wspólnych cywilizacyjnych standardów. Pamiętajmy, że innym określeniem UE jest  Wspólnota Europejska.  Z satysfakcją mogę stwierdzić ,że ani Lwów, ani Galicja nie przypominają na szczęście w niczym martwych ruin na berberyjskim pograniczu , pozostałości po Imperium Romanum, o których pisał Taras Woźniak 30.kwietnia. Tętni w nich żywy duch środkowej Europy. Potwierdzi to  każdy przyjezdny, który uprzednio nasłuchał się niestworzonych opowieści o Ukrainie , bądź nie widział Galicji od nie wiedzieć ilu lat. Po naocznej konfrontacji z rzeczywistością jest  zawsze pozytywnie zaskoczony.

Jest faktem, że cywilizacyjny rozwój i awans Ukrainy do poziomu życia i pracy porównywalnego z krajami Unii jest procesem, który wymaga nie lat a dziesięcioleci. Dotyczy to również Polski .  Przyznam szczerze , że gdy czytam, że Polska – najbiedniejszy ( na głowę mieszkańca )  członek UE  średni poziom dochodów w Unii osiągnąć może za dwadzieścia kilka lat - to jest to okres przekraczający moją wyobraźnię w perspektywie krótkiego życia ludzkiego. Konsekwencją nie może być  wszakże pesymizm , poczucie bezsensu i  opuszczenie rąk. Z faktami materialnymi dyskutować się nie da, ale nie  jesteśmy  pozbawieni wpływu na rzeczywistość  - na kierunek rozwoju sytuacji – na perspektywy dla naszych dzieci i wnuków. Co więcej - Polacy i Ukraińcy mogą wzajemnie wzmacniać swoje możliwości i szanse w Europie i poza nią .

Jest faktem ,że Unia Europejska winna zaproponować Ukrainie konkretne perspektywy i warunki współpracy. Jest faktem, że Ukraińcy mają pełne prawo takie oczekiwania formułować i spodziewać się wsparcia od krajów o zbliżonych doświadczeniach historycznych i faktycznie wspólnych interesach. Ale jest również faktem, że to Ukraińcy muszą samodzielnie tworzyć fakty gospodarcze i polityczne, które będą do państw Unii przemawiać językiem interesu – konkretnych materialnych korzyści  ze współpracy. Tak jak Polska w ostatnich piętnastu latach, tak Ukraina obecnie ma porównywalne – do pewnego oczywiście stopnia – zagrożenia i atuty. Zagrożenia są powszechnie znane. Pomówmy o atutach.

Po pierwsze : powinniśmy stwierdzić że czas spektakularnych , widowiskowych spotkań na szczeblu głów państw czy szefów rządów bez konsekwencji praktycznych dla obu społeczeństw minął bezpowrotnie. Doceniając rolę gestów w przełamywaniu stereotypów historycznych skonkludujmy  - przeszłość nie jest już w żadnym stopniu przeszkodą w normalnych kontaktach między Polakami a Ukraińcami , a jeśli gdzieś straszą „trupy w szafie” to służą tylko jako narzędzie  „ trzeciej ręki”, traktowane w pełni instrumentalnie. Nadszedł czas konkretnych inicjatyw biznesmenów, miast ,stowarzyszeń i innych organizacji społecznych. Szlak przetarty przez  wielu ludzi, którzy pracując i handlując  w trudnych warunkach starali się zapewnić byt bliskim, tak jak Polacy w Niemczech dekadę wcześniej. Oni to tak naprawdę przełamali stereotyp ukraińsko – polski, zniszczyli „bajkę o żelaznym wilku”, złamali  żelazną kurtynę między Polską a Ukrainą.

Po drugie : Ukraina jest naturalnym terenem starcia interesów Rosji, która uważa ją do dziś za swoją domenę i.....?  Odwróćmy pytanie – czy Ukraina nie może być naturalnym  pośrednikiem między jasno zdefiniowanymi interesami Rosji – i Rosjan  a innymi blokami gospodarczymi ( Unia Europejska, USA i NAFTA, Chiny i Azja południowo- wschodnia). Czy nie może być „lotniskowcem” Europy Środkowej . Warunkiem jest, by  Ukraina i Ukraińcy byli podmiotowym , samodzielnie decydującym maklerem.

Rosja Putina świadomie inwestuje zyski z rosyjskich surowców energetycznych w korporacje europejskie i stara się , bez względu na metody dominować na europejskim rynku nafty ,  gazu i innych surowców . Z obawy przed potęgą przemysłową i handlową Chin ( które w ubiegłym roku pozyskały więcej inwestycji zagranicznych niż USA)  zwraca się w kierunku Europy, próbując wykorzystać swój potencjał i swoje „ 5 minut”.. Gdzie może próbuje narzucić dominację – jako najprostsze rozwiązanie z matematycznej teorii  gier. Gdzie się to nie udaje – dochodzi do przetargów – przy czym czas nie gra bynajmniej na korzyść Rosji. Rosyjscy analitycy – mówię to bez wahania – perfekcyjni zawodowcy  - są tego w pełni świadomi. Stąd próby przyspieszania tempa.

Ukraina, jako kraj z liczną mniejszością rosyjską , ze znajomością specyfiki rosyjskiej i rynku rosyjskiego, wreszcie jako kraj gdzie bez wiz mogą przyjeżdżać zarówno Polacy jaki i obywatele Federacji Rosyjskiej jest naturalnym i oczywistym pośrednikiem – miejscem targów handlowych i inwestycji opartych o koszty pracy, energii i wykształcone kadry.

Ukraina Zachodnia ma wszelkie szanse, by pozyskać inwestycje zarówno z Polski ( ucieczka od kosztów i standardów unijnych) i z powiązanymi z polskimi przedsiębiorcami przedsiębiorstw europejskich, jak też z Dalekiego Wschodu  i wreszcie z Rosji – Lwów stał się bowiem bramą do Unii Europejskiej, przejmując rolę, którą przez ostatnie piętnaście lat odgrywał polski Szczecin. Przedsiębiorcy polscy ( a do tych zaliczyć należy również  Ukraińców w Polsce)  wraz z akcesją otrzymali narzędzia (przede wszystkim w postaci tzw. funduszy spójności), które umożliwiają uruchomienie środków własnych na wspólne przedsięwzięcia . Ukraina powinna wykorzystać wszystkie narzędzia, jakie stosowała Polska jako kraj pogranicza Unii Europejskiej. Lwów powinien stać się centrum handlu międzynarodowego – europejskim Hongkongiem. Relacje gospodarcze pomiędzy Ukrainą a Polską są symetryczne do relacji między Polską a Niemcami w ostatnich piętnastu latach. Istnieje realna możliwość inwestycji przez średnie przedsiębiorstwa, z uwagi na redukcję kosztów i dostęp do rynków pozaunijnych za pośrednictwem partnerów ukraińskich nieograniczonych rygorami Unii Europejskiej.

Ukraina, podobnie jak Polska jest krajem tranzytowym i pośredniczącym. Można wprawdzie powiedzieć, że nigdy nikomu od czasów Iwana Kality nie udało się Moskwy uspokoić ani zaspokoić. Jednakże być może uda się – z uwagi na nacisk „ord kazachskich i chińskich” - ustalić cywilizowane warunki współistnienia, przy całym lekceważeniu elit rosyjskich dla Ukraińców i Polaków. Dekolonizacja jest procesem bardzo bolesnym dla metropolii, zaś Rosja po Niemczech, Francji , Wielkiej Brytanii ,wreszcie Polsce w granicach z 1772 r. jest ostatnim krajem i społecznością który ta reguła dotknęła po 1989 roku. Pytanie – czy ukraińskim elitom uda się przekształcić grę konfrontacyjną o sumie zerowej lub ujemnej w grę kooperacyjną o sumie dodatniej, lub też skutecznie zastosować zasadę Mini –Max. Pytanie- czy elity rosyjskie uznają jasno zdefiniowane interesy narodowe i gospodarcze Ukraińców – czy też nie licząc się z kosztami, będą zmierzać do dominacji?

Europejska tożsamość Ukrainy nie jest zwrócona przeciw Rosji i Rosjanom – stanowi fakt obiektywny  ,a  z uwagi na długofalowy proces akcesji Ukrainy do UE -  szansę zarówno dla gospodarzy ukraińskiej ziemi – Ukraińców – jak i dla wszystkich zaproszonych przez nich gości. Dywersyfikacja- zróżnicowanie-  zagranicznych  inwestycji i stworzenie dla nich prawnego , politycznego i emocjonalnego klimatu to budowanie podmiotowości, samostijnosti  Ukrainy i podstawa wszelkich dalszych suwerennych decyzji. Ukraina w żadnym wypadku nie powinna być terenem „ bitwy” między Rosją a resztą świata, natomiast optymalnym miejscem , gdzie Rosja ze światem, przynajmniej europejskim się spotyka.  Jednocześnie imperatyw tożsamości nakazuje stwierdzić – nic Rosji do Ukrainy czy Polski  – „Kurica nie ptica”  - Polska czy  Ukraina to jednak – mimo rosyjskiej tradycji - zagranica.

Na koniec dygresja – ostatnią wizytą zagraniczną Jacka Kuronia , antykomunistycznego opozycjonisty,  twórcy idei „Solidarności”, lwowianina z urodzenia  była wizyta we Lwowie – gdzie przywieziony na inwalidzkim wózku  zapalił świeczkę podczas wspólnej liturgii Kardynałów Lubomyra Huzara i Mariana Jaworskiego   na grobach polskich Orląt i ukraińskich Strzelców Siczowych.  Przeszłość nie ciąży już nad teraźniejszością i przyszłością stosunków polsko – ukraińskich.  Pamiętajmy o zasługach Jacka Kuronia – zmarłego niedawno  i mniej spektakularnych, ale długoletnich ,wytrwałych i  przełomowych wysiłkach Teodozija Staraka – więźnia sowieckich  łagrów , pierwszego posła niepodległej Ukrainy w Polsce, zmarłego równe pięć lat temu  , patrioty Ukrainy, który jak nikt potrafił objaśnić Polakom realia ukraińskiej historii i teraźniejszości . Rozmawiałem z nimi po wielokroć, byli moimi przyjaciółmi . Ich pamięci te rozważania poświęcam.

Hiszpańskie przysłowie głosi : Wędrowcze, nie ma dróg – drogi się tworzy idąc...  



Andrzej Rosiński
27.10.2004